czwartek, 4 września 2014

Piękno Grecji z Biurem Zante Magic Tours

Ten dzień zasługuję na wyróżnienie:)
Polecieliśmy do Grecji to pomyśleliśmy, że należałoby się, a w sumie chcieliśmy coś zwiedzić. Naszym punktem must była Zatoka Wraku..no wiadomo. Kiedy chodziliśmy po Laganas co druga budka to Shipwreck travel! Gdzie nie weszliśmy to ceny z kosmosu a plan wycieczki że tak powiem nie tęgi. I tak sobie idziemy idziemy a tu : Polskie wycieczki Zatoka wraku, no to uderzamy do swoich. Siedzi sobie młoda blond Pani, no to zmierzamy do niej. Gadu gadu,trochę pytań, trochę informacji i okazało się, że ta przemiła Pani oferuje nam całodniową wycieczkę, 8 osobowym busem (czyli akurat dla nas) w przyzwoitej cenie i z mega fajnym planem. Trochę posiedzieliśmy pogadaliśmy i wycieczka zamówiona. Więc powiem wam jaki był plan naszej wycieczki.
-8 rano, pod sam hotel podjeżdża bus z przewodnikiem (Mackiem- wyluzowana osoba na właściwym miejscu)  i zabiera naszą paczkę. Gdzię?
-Winiarnia- produkcja wina od podszewki, do tego degustacja, możliwość kupna wina od samego producenta.
-Punkt widokowy na morze- cóż to za widok to nie da się opisac.
-Źródła siarkowe- podjeżdżamy, wychodzimy z busa i do naszego nosa dobiega mega silny zapach siarki( no cóż przyjemny nie był) schodzimy do morza i widzimy mega niebieską wodę z białymi pasmami na powierzchni(siarka). Wchodzimy, woda zimna jak diabli, ale efekt na skórze był niesamowity, skóra gładka jak aksamit. Takie źródła to naturalne spa, idealne dla ludzi borykającymi się z problemami alergii, podrażnień czy bólami reumatycznymi itd.
Potem tymi krętymi, górzystymi drogami jedziemy do portu, skąd zostaniemy zabrani łódką do
-Blue Caves (niebieskie jaskinie)- Skały urzeźbione przez naturę, dają niesamowity widok i efekt odbijającego się błękitu morza na ich ścianach. Po drodze podziwiałam czystość wody, w której wydawało się, że dno jest na wyciągnięcie ręki!. Opływamy jaskinie, wpływamy do środka, podziwiamy. W pewnym momencie łódka staje a Maciek mówi- Kto umie pływać skacze, kto nie zakłada kapok.( pływać umiem ale dno tak daleko to stresik był więc kapok owszem założyłam) dacie wiarę, że o własnych siłach wpłynęliśmy do jednej z jaskiń gdzie wejście tam było tak małe, że trzeba było uważać na głowy? Ale co tam, wpłynęliśmy i słyszymy :- a teraz się odwróćcie.. No i szok! ja nie wiedziałam co powiedzieć, widok niesamowity, woda totalny błękit, ryby pływają koło nóg, widać dno. Popływaliśmy trochę i pora wracać. No i punkt kulminacyjny wycieczki
-Shipwreck, Zatoka wraku, Navagio Beach.- Ogromnym plusem tego biura jest fakt, że turyści mogą zobaczyć zatokę wraku nie z tego małego balkoniku na którym nic nie widać, ale z góry totalnie z lotu ptaka. Widok ten oddaje piękno tego miejsca i możliwość zobaczenia go w całości. Potem rejs łódką na zatokę wraku od dołu. Tutaj to dopiero zaniemówiłam. Ale co ja wam będę mówić przecież wiadomo, że tam było pięknie i do dziś myślę o tym miejscu i o tym że chciałabym tam wrócić nawet dziś.To, że woda jest niemalże niebieska to każdy na pewno wie (i zobaczy na filmiku), ale jaka tam jest plaża...jakby wysypana sezamem. Małe kamieniste ziarenka w kolorze beżowym. Wysiedliśmy z łodzi i mieliśmy godzinę czasu na pobyt w tym cudownym miejscu.
Pomyślicie sobie, że wychwaliłam to biuro niewiadomo po co. Gdyby nie zasługiwało na moje pochwały to wcale by ten post nie powstał. Biuro ma bardzo ciekawą ofertę wycieczki która uwierzcie baaardzo różni się od ofert jakie oferują nam inne biura. Więc z czystym sumieniem polecam biuro i cieszę się, że na nie trafiliśmy.
Zapraszam do obejrzenia filmiku i zdjęc z tego dnia:)





niedziela, 24 sierpnia 2014

Wakacje 2014- Grecja, Zakinthos, Laganas

Hej znacie mnie jeszcze?:) podejrzewam, że już część z was zapomniała że taki blog jak mój istnieje. Dziś jestem i przygotowałam dla was kilka zdjęć z mojego pobytu w Grecji. Jestem do dziś zauroczona tym miejscem, krajobrazami, ludźmi, atmosferą i mimo tego, że byłoby się do czego przyczepić ja zakochałam się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia i do dziś nie mogę uwierzyć, że to tak szybko zleciało.
Pierwszą kwestią którą chce poruszyć to lot samolotem, od tego wszystko się zaczęło. Był to mój pierwszy lot i jak widać przeżyłam bo nic strasznego w tym nie ma a widoki za okienkami wynagradzają wszystko. Lot trwał ok.2 godzin i zleciał mi bardzo szybko i dosyć przyjemnie.
Lądowanie w Grecji, odbiór walizek i podróż do hotelu. Szczerze wam powiem, że obserwując okolice byłam w lekkim szoku widząc opuszczone budynki, podwórka, stosy gruzu i śmieci myślę sobie" jak to, tu nikt nie mieszka? co tu jest grane?" dojechaliśmy do hotelu i poczułam, że jestem w raju. Pośród małych, skromnych hoteli jakie mijałam nasz hotel Gardelli wyglądał niczym pałac. Był to hotel który doradziła nam Pani w biurze podróży Grecos (z którego wykupiliśmy wycieczkę). Jest to nowo odbudowany hotel z widokiem na morze, dwoma basenami, restauracją i prywatną plażą. Stoje przed hotelem patrze i myślę... żyć nie umierać.Wchodzimy do hotelu wita nas jeden z 4 animatorów grecosa którzy umilali nam czas i dbali o to byśmy się tam nie nudzili (jak dla mnie takie animacje przy hotelu to ogromny plus). Oczom moim ukazuję się piękne lobby, wnętrze hotelu i taras z widokiem na morze. Zabraliśmy swoje walizki poszliśmy do pięknych pokoi, ale zaraz na obczaj hotelu. Hotel zlokalizowany jest w takiej okolicy, że młodzi ludzie na pewno się tam nudzić nie będą. 50 m od sklepu i niedużo więcej od głównej ulicy na której tyyyle się działo, impreza na imprezie a to dla nas młodych wczasowiczów raj. Ale ogromnym plusem było to, że tuż przy hotelu była cisza i spokój. Do jedynej rzeczy której mogłabym się przyczepić to jedzenie i drink bar w hotelu. Fakt, że nie zawsze jedzonko było niedobre ale fakt, że non stop widziałam frytki, spaghetti i parówki trochę osłabił pozycję hotelu. Drink bar..hmm jak każdego dnia widziałam te same drinki pomyślałam, że lód, wódka, syrop i sok to chyba nie jest zbyt pokaźny drink. Wiecie, wyobrażałam sobie, że drinki w takich hotelach to fajne trzy-kolorowe koktajle przystrojone owocami, palemkami itd. no nie, niestety w gardelli tego nie ujrzycie. Takie drinki natomiast mogliśmy zobaczyć w miejscowych klubach. Tam to są kluby:D głownie chodziliśmy do dwóch największych Rescue i Zeros. Muzyka nie z tej ziemi...nogi same chodziły, barmani robili takie show, że momentalnie wkręcali w zabawę. Chciałabym wam opowiedzieć wszystko, ale musiałabym napisać książkę a i tak myślę, że nikt nie doczytał posta do końca. Także czas skończyć tą opowieść i pokazać trochę zdjęć. A już w następnym tygodniu pokaże wam kolejne fotki i kolejne opowieści. Będzie ciekawie!